Podwójne obywatelstwo a kompleks Polskości

Cześć.
Wstałam dziś o 6 rano, po 7 byłam na siłowni, a o 9:30 wróciłam z powrotem do domu. Zrobiłam sobie śniadanie, kawę Inkę i jak zwykle dla relaksu włączyłam swoje subskrypcje na YouTube. Taki początek dnia stał się moim porannym rytuałem, często nawet nie oglądam obrazu tylko słucham typowo gadanych filmów. Ni stąd ni zowąd w „Recommended” pojawił mi się filmik nieznanej dla mnie youtuberki – TheUwagaPies, zatytułowany „Kasia is in Poland”. Patrzę na talerz – jest jeszcze co jeść, więc włączam kolejny film. Pozytywna dziewczyna, opowiada o tym jak jej rodzice są Polakami, a ona sama urodziła się w USA używając przy tym określenia „Polish-American”. Dla mnie normalne, spotykam się z czymś takim na co dzień. Ale wystarczy zjechać trochę niżej i jad jaki wylewa się z komentarzy jest nie do ogarnięcia.

*Wpis ten powstawał przez kilka tygodni, potrzebowałam trochę czasu, aby wszystko przemyśleć i poskładać w jedną mającą sens całość. I tak, dziś nie wstałam o 6. O 6 wstałam kilka tygodni temu.

Musisz być Polakiem!

Po przeczytaniu kilku komentarzy mam wrażenie, że jako Polka mam jakiś obywatelski obowiązek czuć się Polką i tylko i wyłącznie Polką. Choć w sumie nie o mnie mowa, a o Kasi – o dziewczynie która URODZIŁA SIĘ w Stanach i tam się wychowała. Jej rodzice to Polacy którzy wyemigrowali do Stanów w latach osiemdziesiątych. Wielu ludziom przeszkadzało to, że Kasia przedstawia się jako Polish-American ze względu na to, że powinna mówić, że jest Polką, a nie Polską-Amerykanką. Dlaczego? Bo przecież ma Polskich rodziców…

Mieszkam w kraju Polaków

No tak, jestem sobie człowieczkiem komentującym na YouTube, mieszkam od urodzenia w Polsce, mam Polskich rodziców, Polskich znajomych, Polską rodzinę, Polskich sąsiadów i nauczycieli. Nawet mój pies szczeka po Polsku. A tutaj nagle jakaś pinda, córka dwóch Polaków mówi, że jest Amerykanką. No ej, HELLO coś tutaj nie gra. Tak wygląda większość komentarzy, tak w skrócie mówiąc. Polska jest jednym z najbardziej homogenicznych państw w Europie i mimo iż powinien to być w jakimś stopniu komplement, w tym wypadku jest to niestety wadą.

DSC00151

Tak, to ja. 8 lat temu – w NIEMCZECH, z Polską flagą, na koncercie mojej wówczas ulubionej artystki. Ani na chwile nie przeszło mi przez myśl to, aby ukryć naszą “tożsamość”.

Podwójne standardy w Polskiej wersji

A czy przypadkiem ludzie komentujący pochodzenie Kasi nie są hipokrytami? Nie mogę tego stwierdzić, ponieważ nie znam każdego z osobna, ale gdyby spojrzeć ogółem na zachowanie i opinie Polskiego społeczeństwa – tak, są hipokrytami. Dlaczego? Najpierw przeczytajcie przykładowy komentarz który znalazłam pod filmem.

Nie wystarczy wychować się w obcym kraju by przybrać miano obywatela kraju, jesteś na podobnym etapie emigranta który niedawno przybył. Bardzo przykra postawa co nie których tak bardzo się odcinają od korzeni jakby to jakiś wstyd. Nie wychowałaś się w amerykańskiej rodzinie tylko zmieniliście miejsce zamieszkania hmm.

A właśnie, że wystarczy. Wystarczy wychować się w innym kraju, aby przybrać miano obywatela tego kraju! Obywatelstwo to jest więź prawna pomiędzy osobą a państwem. W ogóle co to znaczy „nie wystarczy”? Przecież wychować się w innym kraju to nie jest jakaś drobnostka. Można powiedzieć „nie wystarczy jeść pizzy na Krakowskim rynku, aby czuć się Włochem”, ale nie można powiedzieć, że mieszkając 20 lat w USA nie możesz czuć się Amerykanką. Powiem wam teraz co potrzeba, aby być obywatelem Kanady – musisz mieszkać tutaj cztery lata jako PR, zdać egzamin językowy, zdać egzamin na temat wiedzy o Kanadzie i już masz paszport (nie sprawdzałam czy to info jest aktualne). Widzicie, wystarczy o wiele mniej niż „wychować się w obcym kraju”.

W domu jesli sa rodzice polacy to sie przesiąka tą kultura, jezykiem, obyczajami. Mam wrażenie ze na siłe odrzucasz polskość bo bycie Polakiem jest mniej modne, mniej trendy za to epatowanie i akcentowanie kultury amerykańskiej ktora własnie sklada sie z mieszanin roznych kultur i ogromnej roznorodnosci ,jest co najmniej słabe.

I wiecie co? Ręce mi opadają. Ponieważ ludzie uważają, że dziewczyna, która urodziła się w USA, ale ma rodziców Polaków, powinna „żyć tylko i wyłącznie jak Polka i chwalić się wszem i wobec że jest Polką”. Powinna pielęgnować tylko Polskie korzenie, którymi przecież tak bardzo przesiąknęła od rodziców. Dodatkowo, powinna wyrzec się wszystkiego co Amerykańskie, zniszczyć swój Amerykański paszport i podpalić flagę.

A teraz spójrzmy na to z drugiej strony – emigranci w Polsce. Czy Polskie społeczeństwo ich akceptuje? Czy Polacy chcą aby Syryjczycy czy Turkowie pielęgnowali swoją kulturę mimo tego iż mieszkają na Polskiej ziemi? Czy Polacy chcą aby na terenie Polski powstawały muzułmańskie meczety, czy Polacy chcą na placu zabaw widzieć kobietę w burce z dzieckiem? I przede wszystkim – czy chcą aby emigranci odrzucili wszelkie Polskie standardy i poglądy, które mamy przyjęte jako społeczeństwo (tak samo jak Kasia ma nie być Amerykanką) i żyli wedle swoich przekonań. Nie będę wam pisać odpowiedzi na te pytania, możecie ją sobie sami udzielić (i przemyśleć).

Kolejny przykład tak zwanych „double standards”. Załóżmy, że dziewczyna na swoim filmie przedstawia się w ten sposób: „Hej, jestem Kasia! Urodziłam się w Stanach Zjednoczonych, ale jestem Polką!”. Widzicie już tą wojnę w komentarzach? Bo ja tak – ludzie zewsząd bombardujący filmy Kasi tekstami w stylu – O CZYM TY MÓWISZ? NIE MASZ PRAWA NAZYWAĆ SIĘ POLKĄ! PRZECIEŻ URODZIŁAŚ SIĘ W USA!

20160714_183510

A tak oto wyglądała “paczka” którą otrzymałam w trakcie swojej przysięgi

Mówcie po angielsku, ale nie mówcie

Czyli kolejna bzdura. Wszyscy tak narzekają na poziom nauczania języków obcych w Polsce – każdy mówi na jakim niskim jest poziomie, a gdy przyjdzie co do czego i ktoś ma okazję poćwiczyć rozmowę oko w oko z „native speaker” to od razu pojawiają się komentarze na temat akcentu, błędów, gramatyki i w ogóle wszystkiego co się da.

Jedyne co mi się nie podobało w Twoim filmie to fakt, że pomimo tego, że przyleciałaś do Polski to osoby które spotkałaś mówiły po angielsku pomimo tego, że byli polakami :/

A dlaczego nie?! Dlaczego nie mogę rozmawiać z Polakami po Angielsku, Niemiecku, Chińsku czy Włosku? Dlaczego muszę rozmawiać z Polakami po Polsku? Każda okazja jest dobra, aby poćwiczyć język obcy, a gdyby Polacy czuli się niekomfortowo mówiąc po Angielsku na pewno mówiliby w języku ojczystym. Przecież Kasia mówi i rozumie po Polsku. Jeszcze jeden zabawny komentarz, również na temat języka, ale tym razem skierowany do Kasi.

YOUR ACCENT isn’t even 100% american.

Hmm… jak ostatnim razem sprawdzałam to w USA było 50 stanów. Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale na północy i na południu mówią całkiem inaczej. Nowojorczyk ma inny akcent niż Teksańczyk, używają nawet różnych określeń na niektóre rzeczy. Przecież w Polsce też mamy akcent w dialektach, też mamy gwarę. Więc wytykanie komuś, że nie ma Amerykańskiego akcentu to jak mówienie komuś z Podhala, że nie mówi po Polsku.

Jestem obywatelem świata

Taki sobie nagłówek, popularny wśród podróżników, jakoś tak mi naszedł na myśl. Większość ludzi niestety nie widzi różnicy pomiędzy narodowością a obywatelstwem. Narodowość to przynależność lub pochodzenie narodowościowe i/lub kulturowe. Obywatelstwo, jak już wcześniej wspomniałam, to związek prawny pomiędzy osobą a państwem. Dlatego ja dostałam „Canadian Citizenship”, a nie „Canadian Nationality”, mimo iż w moim Kanadyjskim paszporcie jest napisane „Nationality: Canadian”. Po prostu na zachodzie nie odróżnia się tak bardzo jednego od drugiego. I dlatego też spotykamy się z innym podejściem do sprawy u osób urodzonych i wychowanych w tych rejonach.

20160714_182441

Na górze paszport polski, na dole paszport kanadyjski

Teraz taki mały przykład. Powiedzmy sobie, że mamy jakieś dziecko, które urodziło się Polskim rodzicom w Polsce. No i jest Polakiem, taką ma narodowość, ponieważ urodziło się w tym kraju no i rodzice to Polacy. Ale Polak wyprowadza się za granicę i zdobywa drugie obywatelstwo – powiedzmy Kanadyjskie. Czyli ma podwójne obywatelstwo. Więc jest Polish-Canadian. Sprawa komplikuje się gdy dziecko Polaków rodzi się w Kanadzie i mieszka tam całe życie. Nadal możemy powiedzieć, że narodowość dziecka to Polak, ale automatycznie z podwójnym obywatelstwem, tak? A jeżeli to dziecko urodzone w Kanadzie wyjdzie za Polaka urodzonego w Kanadzie i będą mieli dziecko, które również urodzi się w Kanadzie to to dziecko będzie Polakiem czy Kanadyjczykiem?

Widzicie, im dalej brniemy to wszystko się bardziej komplikuje. Na pewno są na to jakieś prawne określenia, ale czy to nie powinno być czymś co czujemy? Czy kwestia narodowości i obywatelstwa nie powinna być wspólną kulturą, tradycjami, historią i językiem? Czy będąc Polakiem, Niemcem czy Francuzem nie możemy przeprowadzić się do innego kraju i stać się jego obywatelem tym samym przyjmując prawa i obowiązki obywatela, poznając tradycję, historię i ucząc się języka? Nie, w zamkniętych Polskich główkach nie macie do tego prawa.

Bo nie jesteś Amerykanką!

No bo przecież nie jesteś Indianką! To są chyba najzabawniejsze komentarze. A ilu jest waszym zdaniem rodowitych Amerykanów w tym momencie w USA? Co najwyżej możemy znaleźć przodków rodowitych Amerykanów, ale czy na przykład fakt, że jedno z rodziców jest przodkiem „native American”, a drugie jest po prostu Niemcem sprawia, że dziecko jest „pół-przodkiem”? A dziecko tego dziecka? Mój dziadek od strony taty urodził się na Litwie. Czy to czyni mnie ¼ Litwinką? Prawnie tak. Czy czuję się ¼ Litwinką? Nie, nie mam żadnej wiedzy na temat tego kraju i jego kultury – co większa, nigdy nie poznałam mojego dziadka, ponieważ zmarł zanim się urodziłam. To tak samo jakby czwarte pokolenie dzieci emigrantów z Kanady nie mogły się nazywać Kanadyjczykami, bo przecież ich pra-pra-pra-dziadkowie to Irlandczycy, a nie „Native Canadians”. Więc do którego pokolenia rodzina Irlandczyków w Kanadzie powinna utożsamiać się z kulturą Irlandii? A kiedy powinni zacząć przyjmować kulturę Kanady?

20160714_183535

Dwa paszporty

Bądźmy elastyczni

Jeżeli dziewczyna która urodziła się w USA mając Polskich rodziców czuje się Amerykanką, a raczej Polską-Amerykanką to dajcie jej tak się czuć! To nie jest nikogo sprawa, jedyną osoba która powinna się tym interesować jest sama Kasia. Jak w komentarzach napisała jedna z dziewczyn – „tożsamość jest sprawą INTYMNĄ”. Taki nacisk ze strony społeczeństwa działa tylko i wyłącznie w stronę odwrotną od zamierzonej. Ludzie zarzucają osobom w sytuacji Kasi, że są za mało przywiązane do Polski. Więc jest tak – rodzice są jej jedynym przywiązaniem do korzeni, a to jaka drogą podąży Kasia to jest tylko i wyłącznie jej sprawą. Osoba która czuje się pewnie ze swoją narodowością nie powinna mieć problemu z tym, że ktoś „odrzuca Polskość” (co wcale prawdą nie jest). To nie jest tak, że mieszkając za granicą da się wychować dzieci w 100% po Polsku. W każdym kraju panują inne zasady, ludzie mają inne poglądy. A częścią emigracji jest właśnie asymilacja i przystosowanie się do zasad ogółu (co wcale nie oznacza odrzucenia Polskości!)

A jaka jest moja historia?

Jak już wcześniej wspomniałam – mój dziadek urodził się na Litwie. Dzięki takim dobrodziejstwom jak Internet i Facebook dziś wiem, że w mieście Ejszyszki na Litwie mieszka dużo ludzi o nazwisku Antul. Jest też wiele grobów z nazwiskiem Antul. Wiem już skąd wzięło się moje „egzotyczne” nazwisko – sami przyznajcie, na pewno nie znacie ani jednej osoby o moim nazwisku? Według strony moikrewni.pl w Polsce znajduje się 17 (siedemnaście!) osób o nazwisku Antul – porównajcie sobie to do 205536 Nowaków. I co najśmieszniejsze w samym Wrocławiu jest ich cztery (czyli: mój tato i jego rodzina), a w powiecie Wołowskim (czyli w mieście Brzeg Dolny) trzy (czyli ja, mama i brat). To pozostawia 10 nieznanych mi Antuli (Antulów?) Na Litwie nigdy nie byłam, obecnie jest to takim moim małym marzeniem. Zobaczyć Ejszyszki, porozmawiać z ludźmi. Kto wie, może ktoś jeszcze pamięta mojego dziadka?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ja, na lekcji Media Arts w swoim High School. W 2009/2010 roku.

Tak gwoli ścisłości

Mieszkam w Kanadzie już prawie 7 lat. Dzień 14 października 2009 pamiętam jak dziś. Z jednej strony łzy i żal, że zostawiam miejsce w którym się urodziłam i wychowałam, a z drugiej strony ekscytacja, że lecę odkryć coś nowego. Z jednej strony zostawiłam w Polsce jakąś cząstkę siebie, a z drugiej strony w Kanadzie odkryłam całkiem nowe „ja”. W dzisiejszych czasach „obywateli świata” i tanich lotów, podróże już na nikim nie robią wielkiego wrażenia. Lot do Toronto, trwający 8 godzin, to był mój pierwszy lot samolotem. Stop, kłamię! Lot z Wrocławia do Warszawy był moim pierwszym. Trwał tylko godzinę, ale z nadmiaru emocji zasnęłam jeszcze zanim samolot wystartował. A dopiero kilka godzin później lot Warszawa-Toronto. Na chwilę obecną nie potrafię się już doliczyć ile razy leciałam samolotem.

Wracając do sedna – kiedy przyleciałam do Kanady i poszłam do high school nie potrafiłam zrozumieć dlaczego ludzie których poznaję mówią do mnie że są ¼ Irish, ¼ German ¼ Czech and ¼ Polish. Teraz się już trochę przyzwyczaiłam i zrozumiałam jak działa narodowość i obywatelstwo. Ludzie chcą mówić o swoich przodkach, chcą odkrywać swoje korzenie. Może właśnie dlatego Kasia przedstawia się jako Polish-American? Ze względu na to iż mimo wedle prawa jest Polką to sama dopiero poznaje Polskość? Ja mogłabym mówić o sobie ¼ Lithuanian, ale nie chcę, ponieważ nie wiem nic na temat Litwy. To jest mój wybór i każdy powinien go uszanować.

Jak dla mnie narodowość to kwestia formalna, jestem Polką bo urodziłam się w Polsce, a moi rodzice to Polacy. Obywatelstwo to kwestia tego kim się czuję. Mieszkam w Kanadzie, więc jestem obywatelem Kanady. Chodzi mi o to, abyśmy nie mylili formalności z poczuciem przynależności do jakiejś grupy społecznej, w tym wypadku państwa. Powtórzę się po raz kolejny – to, że na wakacjach przedstawię się komuś jako „Canadian” nie świadczy o tym, że wstydzę się Polskości. Tak samo gdy mówię komuś w Kanadzie, że jestem Polką, wcale nie oznacza, że izoluję się od kultury Kanadyjskiej. Mieszkam w Kanadzie wystarczająco długo, aby czuć się i Polką i Kanadyjką. Sama zdecydowałam, które Kanadyjskie tradycje chcę przyjąć, tak samo jak sama zdecydowałam przy których Polskich zwyczajach pozostanę. Nie wiem czy do końca życia będę mieszkać w Kanadzie, ale jak na chwilę obecną to jest mój dom, a Polska na zawsze pozostanie moją ojczyzną i zawsze będę miała do niej ogromny sentyment. Dziękuję.

Related Posts
  • High five. Czuję się Polką z Wielkiej Brytanii.

  • Antonina Toska

    Moje nazwisko nosi 1450 osób w Polsce, nie czuje się z nim jakoś szczególnie związana.

  • Jad w internecie był, jest i niestety będzie. Dla każdego z głową na karku pochodzenie innego człowieka jest naprawdę mało znaczące.

    • Pochodzenie innego człowieka jest na pewno ciekawe. Ja osobiście lubię uczyć się obcych kultur, poznawać ich zwyczaje, kuchnię, zobaczyć jak zachowują się na codzień, co robią. Więc znaczące trochę jest, ale na pewno nie wpływa na to jak kogoś oceniam. Dla mnie człowiek to jest jednostka, bez względu na kolor skóry czy pochodzenie, nikogo staram się nie oceniać stereotypowo. :) I powtórzę – staram się – bo niestety wszyscy jesteśmy ludźmi i popełniamy błędy na których mam nadzieję się uczymy.

      Pozdrawiam.

  • Bardzo ciekawe rozważania. U mnie sprawa jest dosyć prosta, z dziada pradziada w Polsce :)

  • Formalne obywatelstwo to tylko papier. Tak naprawdę człowiek który od ponad pięciu, czy dziesięciu lat żyje za granicą nigdy nie powie z automatu; Jestem Polakiem.

    • I tutaj się mylisz. Wielu Polaków (jak i w sumie ludzi innych narodowości też) w chwili gdy przeprowadzą się za granicę automatycznie robi się bardzo przywiązany do kraju z którego przybyli. Co prawda po latach mieszkania z dala od ojczyzny wszystko jest trochę przerysowane i jedyne co mamy to wspomnienia, ale na serio każdy obcokrajowiec w Kanadzie nosi w sobie dumę ze swojej ojczyzny. :)

      • Mylę się pewnie dlatego, że postrzegam to przez pryzmat Europy. Tutaj Poal, który wyjeżdża za granicę do pracy, jeśli tylko ma taką szansę, to tam zostaje, przenosi swoje rodziny itd. Może to skutek tego, że to nadal Europa?

        • Ja też chcę zostać za granicą, jestem tutaj z całą swoją rodziną. Nie myślę, że wrócę do Polski, bo tutaj już sobie układam życie. A chodzi mi o to, że to życie własnie układam po Polsku mimi iż jestem za granicą. Polscy rodzicie dzieci które urodziły się za granicą pielęgnują ich polskie korzenie i dzieci często chodzą do polskiego kościoła, na zajęcia śpiewu po polsku, do polskiej szkoły na weekend, na harcerstwo i wiele innych rzeczy związanych z Polską. To, że ktoś przenosi swoją rodzinę za granicę nie oznacza automatycznego odcięcia się od Polski :) To miałam na myśli.

          • Myślę, że to ta dobra strona dbania o tradycję. I dzięki za wyjaśnienie.

  • Poruszasz ciekawy temat. Według mnie nikt z nas nie ma prawa krytykować innych ani narzucać im tego, co powinni robić, w jakim języku mówić czy jaką kulturę pielęgnować. Zawsze znajdzie się ktoś, komu coś nie będzie pasować. Dlatego najlepiej żyć w zgodzie ze sobą i robić to co my sami uważamy za słuszne :)

    • Dokładnie. Ale są tematy które dotykają nas mniej lub więcej. A kwestia narodowości, pochodzenia i obywatelstwa jest dla imigranta bardzo ważna i szczególnie delikatna. Co prawda mnie boli gdy słyszę, że ktoś wyjechał ze swojego kraju bo go nienawidził (nie mówię w tym momencie o polakach), ale równocześnie wiem, że na świecie dzieją się rzeczy których ja nigdy nie doświadczyłam. Z drugiej strony podziwiam ludzi którzy mieszkając za granicą potrafią pielęgnować swoją kulturę i się tego nie wstydzą. Kilka postów wcześniej dodałam film którym był nagrany przy hinduskiej świątyni. Serio, podziwiam te kobiety i tych mężczyzn, że mimo iż mieszkają w Toronto to nadal chodzą tradycyjnie ubrani na co dzień. Polacy mają tendencję wstydzić się wszystkiego co polskie i nie chcą tego pokazywać za granicą, bo to “wieśniackie”. A ludzie z Indii w Toronto jedzą rękoma, bez sztućców i w tyłku mają to co o nich kto powie… :)

      • To prawda, my Polacy często wstydzimy się swojego pochodzenia. A szkoda, bo powinien to być powód do dumy, a nie ujma na honorze :)

        • I właśnie teraz trafiłaś w sedno moim zdaniem :) Bo przez to, że sami wstydziwmy się swojego pochodzenia to właśnie wytykamy osobom takim jak Kasia, że są za mało polskie, czyli “Osoba która czuje się pewnie ze swoją narodowością nie powinna mieć problemu z tym, że ktoś „odrzuca Polskość”” :) A polacy niestety pewnie się nie czują.

  • Dla mnie post genialny ! Obejrzałam filmik i będę do tej vlogerki wracać, podoba mi się, że podkreśla nieważne czy amerykańska polska, czy polska amerykanka – serio dla mnie to nieistotne. Ważne, że ma smajla na twarzy i dobrze sie z tym czuje :)
    a to, że polacy mają podwójny standardy to wszyscy niestety wiemy, sami nie chcą żeby ktoś u nas akcentował swoją kulturę arabską a dostosował się do nich a oczekują od innych czegoś odwrotnego..

    • Dokładnie – tak jak pisałam – jak ja czy ty jesteśmy pewne swojej narodowości to nie powinnyśmy miec problemu z tego jak kto się przedstawia :)
      Po prostu trzeba ludziom uświadamiać, że każdy kij ma dwa końce i nie jest tak, że chcemy aby ktoś zrobił nam dobrze, a my robimy mu źle… :)

  • Mam kilku znajomych zza granicy, którzy mieszkają na stałe w Polsce. Są przywiązani do swojej kultury, swoich tradycji i wszystkiego co związane z ich krajami. Jednak przez to, że mieszkają w Polsce przyjęli część polskich zwyczajów. Szanują polskie symbole i tradycje. Gdy np. gra polska drużyna, przychodzą z szalikiem w barwach polskich. Można o nich powiedzieć, że są bardzo spolszczeni. To chyba normalne, że gdy znajdujemy się w nowym kraju, otacza nas nowa kultura, staramy się w pewnym stopniu zasymilować z otoczeniem. To nie zmusza nas do tego, by wyrzekać się swojego ojczystego kraju.

    • Dokładnie! Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś w komentarzu. Ja też co roku 1 lipca obchodzę Canada Day, kibicuję klubom sportowym z Toronto, a od niedawna nawet jem indyka na kanadyjskie Thanksgiving.
      Nie wiem dlaczego, ale ludzie w komentarzach pod filmem Kasi wydawali się tego nie rozumieć :( Ja np. nie wiem jak oni wyobrażają sobie, aby ktoś wychował dziecko po polsku mieszkając np. w Kanadzie. Społeczeństwo ma całkiem inną mentalność, są rzeczy które możesz robić jak i rzeczy których nie możesz robić (ludzie dzwonią na policję gdy dasz dziecku klapsa). Poza tym Polacy nie zdają sobie sprawy ile trudu Polscy rodzice amerykańskich czy kanadyjskich dzieci wkładają w to, aby dziecko wychować jak najbardziej po polsku – polski kościół, harcerstwo, zespoły taneczne, polska szkoła na weekendy…

  • LeonSiPL

    Ja kiedyś przeczytałam w Internecie, że moje nazwisko wzięło się z jakiegoś francuskiego rodu ;D Cóż, jakoś za Francją szczególnie nie przepadam ;)
    Dla mnie najważniejsze to szanować w pewien sposób tradycję, swoją przynależność. Fajnie, jeśli takie osoby chcą się dowiedzieć czegoś o swoim kraju, potrafią mówić w swoim ‘ojczystym’ języku. Podróżując poznałam kilka osób wielonarodowych i sama się zastanawiałam jakby to był wychować się w taki sposób :)

    • Wiadaomo, że te osoby znają Polskę w trochę inny sposób, przez pryzmat wakacji i spędzanego tam wolnego czasu. Nie znają systemu edukacji, nie znają etykiety pracy. Ale tak jak mówisz – ważne, że mówią w swoim ojczystym języku i chcą poznać kraj. To, że ktoś przedstawi się jako Polish-American wcale nie oznacza, że chce odciąć się od polskości. :)

  • Noszę Niemieckie nazwisko, mam Niemieckich przodków, rodziców Polaków, jestem Polką i tyle. Nigdy nie przywiązywałam do tego wagi, bo gdy poznaje człowieka to interesuje mnie, jaki on jest, a nie czy mówi o sobie Polska- Amerykana, Polka czy Amerykanka ;)

    • Zdaje mi się, że w Polsce działa to na trochę mniejszym stopniu niż w Ameryce ze względu na to, że albo mamy nazwiska typowo imienne/zawodowe/opisowe (Jakubowski/Szewczyk/Kędzierski) albo właśnie tak jak u ciebie Niemieckie, bądź często Rosyjskie/Ukraińskie, często spolszczone. W USA czy Kanadzie ludzie pochodzą ze wszystkich stron świata dlatego pytania o korzenie występują bardzo często, nawet do osób które się tu urodziły a noszą jakieś nietypowe nazwisko :)

      Zgadzam się z tobą, że najważniejsze jest to jaka osoba jest, jaki ma charakter. Nie powinno się z góry oceniać ludzi ze wzgędu na ich pochodzenie.

  • nic dodać nic ująć. Polska jest strasznie dziwnym krajem, gdzie zdaje mi się, że co najmniej momentami hipokryzja jest na porządku dziennym niestety

    • No jeszcze długa droga przed nami, ale myślę, że z czasem to pojmiemy ;)

      • Jasne, że tak. Jak dla mnie już jesteśmy na dobrej drodze, bo jako społeczeństwo zaczeliśmy wychodzić i wyjeżdżać poza kraj, a to poznawanie innych kultur jakby nie patrzeć

        • Dokładnie. A poznawanie innych kultur to jest właśnie kamień milowy w stronę akceptacji ;)

  • Swietny post Ania! I tak się skład że Kasię z The Uwaga Pies oglądam od niedawna i jestem w szoku tych komentarzy..smutne :/.
    Ale strasznie mnie interesuje: wyjechałaś do high school? jakaś wymiana albo stypendium? miałaś tam kogoś? zamierzasz zostać?

    • Chciałabym odpowiezieć zaczynając “Cześć *imię*” ale dosłownie przeszukłam twojego bloga wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu sekcji “O mnie” i gdy w końcu ją znalazłam – nie zobaczyłam tam twojego imienia :)

      Tak czy siak, do Kanady wyjechałam “prywatnie”, bez żadnych programów. Mój tato wyjechał do pracy 4 lata wcześniej. Mimo ze miałam już 18 lat to musialam iść na 3 semestry do high school, ponieważ przerwałam technikum w Polsce :) Będzie o tym wpis! Pozdrawiam.

      • Nie mogę się doczekać! :)
        ps.Aga- miło mi :)

  • Dokładnie. Krótko mówiąc – jeszcze się taki nie urodził co by wszystkim dogodził. Z jednej strony będzie zawsze przeciwnik, a z drugiej obrońca.

  • Angrywaldeuszek

    Ciekawy temat…

  • Tomasz, ja uważam, że strach rodzi się z niewiedzy albo z niezrozumienia. Tak samo jest zresztą z akceptacją, tolerancją, otwartością. Ludzie czegoś nie lubią, bo tego nie znają, nie rozumieją, bo sie tego boją, bądź boją się zmian.
    A jeżeli chodzi o twoje pochodzenie to uważam, że ono ludzi nie powinni dziwić. Można powiedzieć, że przecież nie tak dawno granice Polski wyglądały całkiem inaczej niż obecnie i normalne było to, że ludzie sie przemieszczali.

  • Pingback: KASZUBY w Ontario, czyli pierwsza osada Polaków w Kanadzie - Panda Overseas()

  • Inna_odInnych

    Ciekawy wpis na ciekawy temat. Niestety dziś ludziom wszystko przeszkadza. Tak się zastanawiam, czy Ci ludzie naprawdę nie mają własnego życia, że tylko tak hejtują innych?
    Paul Wesley jest w “podobnej sytuacji”, co ta dziewczyna. Jego rodzice są Polakami, też urodził się w Stanach… ale jakoś na jego temat nie słyszę tak negatywnych komentarzy, jak o tej dziewczynie. Wręcz zawsze trafiałam na zachwyty, że on “trochę mówi po polsku”, czasem wspomni, że jego rodzice są Polakami i przyjeżdża do Polski odwiedzić dziadków…
    A raczej powinniśmy się… hmm… cieszyć to nie odpowiednie słowo, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy, że ona uważa się za Polish American, a nie tylko Amerykankę, która ma rodziców Polaków, a z tego, co piszesz, rozumie polski… i fajnie, bo równie dobrze mogła się kompletnie nie interesować miejscem, z którego wyjechali jej rodzice jeszcze przed urodzeniem. Swoją drogą, z chęcią zobaczę ten jej film :)
    Ludzie za dużo wymagają innych, a sami nie są łaskawi spojrzeć na siebie ;)

    Wybacz za długą przerwę w pisaniu i komentowaniu, w końcu nadrobiłam wszystkie posty, tylko filmy na YouTube muszę zobaczyć :)

    • Jak mi się coś nie podoba to zazwyczaj tego nie oglądam – a jak już obejrzę to szkoda mi czasu na pisanie, że coś mi nie pasuje.. nawet nie widzę w tym sensu. Co innego konstruktywna krytyka, ale komentarze pod filmem Kasi wcale konstruktywne nie są. Każdy próbuje przekonać innych do swojej racji, którą oczywiście uważa za absolutną..

      W ogóle ostatnio na YT zauważyłam, że ludzie nie mają co robić ze sobą chyba, bo czepiają się wszystkiego. Dziś na kanale “ikspe” widziałam jak ludzie pod jej filmem komentowali, ze ma wlosy na rekach O__O ręce opadają! Albo u jemerced, która nagrała trochę vloga w piżamie, to czepili się, że nie ma stanika… ja nie śpię w staniku, nie wiem jak komentujący jej film. Poza tym co takiego “niesmaczego” jest w damskiej piersi? Sztuczne i seksualnie wyeksponowane piersi w skąpym bikini nie zniesmaczają nikogo, za to sutek odznaczający się na koszulce to coś złego…

      Masz rację z Paulem! Tez widzialam jak dziewczyny się zachwycają, że potrafi powiedzieć “babcia” czy zapewne “skarbie”… A Kasia bardzo dobrze mówi po polsku! Ma tylko lekki akcent (Obejrzyj filmy K. Gonciarza, Kasia tam mowi po polsku).

      Masz rację z tym, że powinniśmy się cieszyć – też tak myślę :) Ale ludzie uważają chyba, że gdy ktoś nie powie, że jest 100% Polakiem to od razu się wstydzi.. A jakby komentujący sami byli dumni ze swojego pochodzenia to nie mieliby problemu z tym, ze Kasia mówi o sobie Polish-American. :)

      • Inna_odInnych

        Mam dokładnie to samo. Po co mam marnować czas? Wyłączam filmik i nie wracam już do tej osoby. Jakiś czas temu trafiłam na jedną kobietę, która testowała jakąś nową metodę depilacji – taką papierem ściernym (znaczy się to wygląda inaczej, ale wszystko sprowadza się do tego, że to papier ścierny) i pokazywała to na rękach. Po pierwsze – zdziwiło mnie, dlaczego depiluje ręce, skoro ma tam jasne włoski i ich nie widać (dlatego trudno było jej pokazać, jak ten papier działa), ale mam tracisz czas, żeby ją za to krytykować? Jej ciało, jej sprawa, ale widziałam komentarze, że były osoby, które się tego czepiały -.-
        I tak, tej kobiety się czepiali, że depiluje włosy na rękach, a tej “ikspe” się czepiają, że nie depiluje… -.- co za świat…

        Ostatnio w Budapeszcie widziałam kobietę, która szła po ulicy w koszulce i bez stanika i było widać odznaczający się sutek… wielkie mi rzeczy -.-

        Albo jak powiedział do fanek “Kocham cię”. Czy ten zachwyt, jak do Onetu w wywiadzie powiedział coś więcej, chyba się przedstawił pełnym imieniem i nazwiskiem. Oo i nikt się go nie czepia, że zmienił nazwisko na potrzeby kariery, bo jego polskie nazwisko jest zbyt trudne do wymówienia dla Amerykanów. A każdego innego, kto nie jest znanym aktorem od razu by “zjedli” za coś takiego -.-
        Tak swoją drogą zastanawiam się dlaczego tak “źle” mówi po polsku (w myślach zawsze nazywam go Pawłem :D ba, w jednym wywiadzie powiedział, że jego “real name” to Paweł Wasilewski) Zanim poszedł do szkoły podobno u niego w domu mówiło się tylko po polsku i potem nagle przestano? I zapomniał?

        W wolnej chwili obejrzę :)

        No tak, jak ja powiem, że jestem Polską i Ślązaczką jednocześnie, to są tacy, którzy mi powiedzą, że skoro uważam się za Polkę to mam być tylko i wyłącznie Polską, a nie również Ślązaczką. Inni powiedzą, że skoro jestem Ślązaczką to nie mogę się czuć Polską. Co za bzdura.

  • Pingback: Jak to się stało, że mieszkam w Kanadzie? - Panda Overseas()

Search stories by typing keyword and hit enter to begin searching.